czwartek, 26 września 2013

Pora zacząć od nowa.

Witam was.
No więc wypadałoby się chyba przedstawić. Wcześniej prowadziłam bloga jako Wera. Nie tak długi czas, bo około pół roku. Niestety zaistniały nieprzyjemne okoliczności i musiałam go usunąć. Otóż ktoś ze szkoły (nie wiem jakim cudem) odnalazł mnie na blogspocie, a przecież ana od zawsze była moją słodką, tajemniczą przyjaciółką.
Przechodziłam z wieloma dziewczynami wzloty i upadki, ale ważne, że jakoś sobie radziłam. Schudłam z 69 kg do 60/61 (waga się cały czas wahała). Bywały momenty, że schodziłam do 59, ale tu już mówię o bardzo rzadkich sytuacjach. Po usunięciu bloga wróciłam do obżarstwa, później zdrowego żywienia i na końcu do głodzenia się, aż zaczęło się błędne koło i wszystko toczyło się na zmianę. Na dzień dzisiejszy ważę nieszczęsne 65kg. Moją wymarzoną wagą jest 48kg i zamierzam do tego dążyć do upadłego.
Stwierdziłam, że bez any i bloga nie dam rady. Zostawiałam tu zawsze pewną cząstkę siebie i chcę do tego jak najprędzej wrócić, bo jestem przekonana, że da mi to ogromną siłę.
Wyznaczam sobie cele i małymi kroczkami do nich dążę. Znając siebie wiem, że nie mogę zacząć od tak po prostu od jutra sobie głodować, bo 2 dni później z pewnością skończy się to wchłonieniem całej zawartości lodówki. I gdzie tu sens? Zatem przez kolejny tydzień (od dzisiaj) wyznaczam sobie cel by nie jeść pieczywa, masła i produktów smażonych. Dokładam oczywiście do tego ćwiczenia- jeszcze do końca nie wiem jakie, ale na bieżąco będę informować.
Co poza tym? Mam 16 lat, uwielbiam sobie komplikować życie i dokładać problemy. I różne takie, wyjdzie w praniu.
xoxo

2 komentarze:

  1. A ile masz wzrostu? :)
    Dodaje do obserwowanych i życzę powodzenia w tej trudnej drodze do perfekcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak przeglądam te blogi motylków... I zastanawiam się.
    Mam 161cm i ważę 48kg. Ważę się dwa razy dziennie, codziennie.
    Zapisuję wszystko, co zjadłam/wypiłam w ciągu każdego dnia (kalorii nie liczę, bo się na tym nie znam).
    A chcę ważyć 47-46...
    Miałam ekstra figurę, gdy w marcu dopadło mnie przeziębienie i po prostu nie dałam rady jeść. Czasem się zastanawiam, co by było, gdyby znów złapać jakieś małe przeziębionko... Zawsze to łatwiej. :D
    Może nawet skuszę się o założenie bloga o takiej tematyce...

    OdpowiedzUsuń