No więc wypadałoby się chyba przedstawić. Wcześniej prowadziłam bloga jako Wera. Nie tak długi czas, bo około pół roku. Niestety zaistniały nieprzyjemne okoliczności i musiałam go usunąć. Otóż ktoś ze szkoły (nie wiem jakim cudem) odnalazł mnie na blogspocie, a przecież ana od zawsze była moją słodką, tajemniczą przyjaciółką.
Przechodziłam z wieloma dziewczynami wzloty i upadki, ale ważne, że jakoś sobie radziłam. Schudłam z 69 kg do 60/61 (waga się cały czas wahała). Bywały momenty, że schodziłam do 59, ale tu już mówię o bardzo rzadkich sytuacjach. Po usunięciu bloga wróciłam do obżarstwa, później zdrowego żywienia i na końcu do głodzenia się, aż zaczęło się błędne koło i wszystko toczyło się na zmianę. Na dzień dzisiejszy ważę nieszczęsne 65kg. Moją wymarzoną wagą jest 48kg i zamierzam do tego dążyć do upadłego.
Stwierdziłam, że bez any i bloga nie dam rady. Zostawiałam tu zawsze pewną cząstkę siebie i chcę do tego jak najprędzej wrócić, bo jestem przekonana, że da mi to ogromną siłę.
Wyznaczam sobie cele i małymi kroczkami do nich dążę. Znając siebie wiem, że nie mogę zacząć od tak po prostu od jutra sobie głodować, bo 2 dni później z pewnością skończy się to wchłonieniem całej zawartości lodówki. I gdzie tu sens? Zatem przez kolejny tydzień (od dzisiaj) wyznaczam sobie cel by nie jeść pieczywa, masła i produktów smażonych. Dokładam oczywiście do tego ćwiczenia- jeszcze do końca nie wiem jakie, ale na bieżąco będę informować.
Co poza tym? Mam 16 lat, uwielbiam sobie komplikować życie i dokładać problemy. I różne takie, wyjdzie w praniu.
xoxo
A ile masz wzrostu? :)
OdpowiedzUsuńDodaje do obserwowanych i życzę powodzenia w tej trudnej drodze do perfekcji ;)
Tak przeglądam te blogi motylków... I zastanawiam się.
OdpowiedzUsuńMam 161cm i ważę 48kg. Ważę się dwa razy dziennie, codziennie.
Zapisuję wszystko, co zjadłam/wypiłam w ciągu każdego dnia (kalorii nie liczę, bo się na tym nie znam).
A chcę ważyć 47-46...
Miałam ekstra figurę, gdy w marcu dopadło mnie przeziębienie i po prostu nie dałam rady jeść. Czasem się zastanawiam, co by było, gdyby znów złapać jakieś małe przeziębionko... Zawsze to łatwiej. :D
Może nawet skuszę się o założenie bloga o takiej tematyce...